sobota, 3 października 2015

To już prawie tydzień..


To już prawie tydzień :)


Sześć dni temu pojawił się w naszym domu Pixel. Cudowne sześć dni i..
no właśnie. Każdemu kto zobaczywszy Pixela mówi, że jest kochany i śliczny przyznam racje –
jest kochany przez Wspaniałą Dwójeczkę, jeśli śliczny (matka natura upstrzyła go w cudne ciapki
a rudość z pyska niewykreowany jeszcze piesek chciał strzepnąć sobie łapkami czego efektem są małe kropeczki rudości na obu przednich).
Ale powiem wam jeszcze coś nie standardowego.
Pixel piszczy.
Cudnie. Tak chwytająco za serce. Tak dobitnie i dogłębnie rozczulając każdy głaz.
Roztapiająco.
Uporczywie.
Wymuszająco.
Celowo.
A jak wyje:) Hmm.. co za śpiewna melodia. Wyciskając moje łzy i sprawiając,że nie wiadomo dlaczego, płaczę na przednim siedzeniu samochodu. Słuchając serenad pt. „Biedny pies w straasznym Kennelu” wiem,że robię dobrze i że to dla jego dobra ale czuję, co czuję – że chce mi się płakać. Skąd w tak małym ciałku tyle determinacji i chęci okręcania swoich ludzi wokół pazurka u małego palca? Nie wiem. Wiem jedno CIERPLIWOŚĆ to słowo tego tygodnia. I pewnie wieelu innych.
 
Na dowód moich słów - niewiniątka fota
 
 
 
Tym razem to ja pozdrawiam - K., od teraz będziemy pisać już Wspólnie:)
 
 
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz