O odpowiedzialności..
Jedna wizyta u weterynarza - odrobaczania ciąg dalszy.Przygoda wieczorno-nocna.
Druga wizyta u weterynarza i szczepienie.
Jak ma się to do odpowiedzialności?
W dwa i pół dnia po odrobaczaniu przez błąd dietetyczny Pixel miał kłopoty żołądkowe.
Tak to się najoględniej nazywa.
Ja widziałam to nieco bardziej emocjonalnie...
Snuje się po mieszkaniu to to smutne, osowiałe, włazi mi na ręce przy każdej okazji, popiskuje z boleści i oczy ma takie jakieś dziwne.
Brzuch jak balon, odbija mu się co chwila, pije jak smok a w dupce korek - nici z załatwiania się (co czuje przyniosłoby mu ulgę). Nos ma spuszczony na kwintę i ogon też.
Ja wariuje.
Czytam, szukam w necie informacji i coraz bardziej płacze. Z psem na rękach.
Serce bije Piexelowi jak oszalałe, dyszy szybko i z popiskiwaniem.
Mnie ciśnienie obija się o sufit a serce o podłogę.
Czytam, szukam w necie..
Od: dieta mojego psa po piruet śmierci czyli jak rozpoznać skręt żołądka.
Na szczęście wkracza P. - mnie wysyła na siłę do sypialni wyczyścić głowę, psa odkłada do kennela.
Chłodna ocena jak to P. - trzeba czekać. Jutro wstanie zdrów jak ryba.
Wstał zdrów jak rybka, jak rekinek gryzący kabel od laptopa:)
Myślałam dotychczas,że patrzenie jak pies uczy się nowych rzeczy, dogadzanie mu i kupowanie najlepszych rzeczy to odpowiedzialność za niego.
Ale poczułam to owej chwili gdy siedziałam na kanapie trzymając na rękach cierpiącego psa i chlipiąc nad nim bo widzę jak go boli.
Boleści na szczęście minęły, wiem już że puki nie będzie miał ustabilizowanej pracy przewodu pokarmowego nie wolno mu dawać ani kawałeczka gotowanego buraczka.
U weta był bardzo dzielny, zjadł smaczne ciasteczko i dopiero po chwili kapnął się,że ukłuto go w kark więc wypada choć troszkę popiszczeć.
Dzielny ten Pixel, dzielny mój P., że umie zapanować nad sytuacją i dzielna ja. Bo tak.
Pozdrawiam K.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz